Odpust 2001

Kościół pod wezwaniem Najświętszego Imienia Maryi w Harbutowicach ostatni raz przeszedł generalny remont w roku 1911. Oczywiście przez te prawie 100 lat budynek naprawiano, malowano itp.

Rok temu dzięki potężnemu wsparciu finansowemu ks. kan. Franciszka Bobła, rodem z Harbutowic, proboszcza parafii Lubień (przekazał całe swe oszczędności), proboszcz ks. Edward Półchłopek zdecydował się rozpocząć prace. Zakupiono bardzo wiele materiałów, z Lubnia przyjechali majstrowie budowlani i cieśle, z Krakowa artyści malarze, konserwatorzy odnawiali figury i ołtarze, naprawiono organy, instalację elektryczną. Mieszkańcy Harbutowic widząc to gremialnie ofiarowali pomoc materiałową (najczęściej drzewo, deski) i pieniężną. Ochoczo przychodzili do pracy. Najubożsi, których tu przecież tak wielu, nie skąpili grosza, przysłowiowego wdowiego grosza. Majstrów i robotników trzeba było wyżywić. Przez cały czas posiłki dla nich przygotowywano w rodzinie ks. Franciszka, u jego brata Władysława Bobła.

Cieszyły się serca i oczy harbutowiczan postępującymi pracami. Rusztowania z zewnątrz i wewnątrz, na nich sprawnie pracujący, a stale czuwający nad wszystkim ks. proboszcz Edward nie musiał nikogo przekonywać co do wsparcia remontu. Wciąż zagoniony, ale uśmiechnięty zyskiwał sobie parafian swą pracowitością, życzliwością dla każdego.

– Nasz ksiądz z każdym pogada, przywita się. Dobrego mamy proboszcza – często słyszałem te proste zdania od mych przyjaciół i znajomych z Harbutowic. Dzieci w szkole nie mogły doczekać się religii i na przerwie ustawiały się przed pokojem nauczycielskim, by dostąpić zaszczytu niesienia księżowskiej teczki z książkami, dziennika czy parasola. Również dorośli szanują i lubią księdza; to potężne „100 lat” na zakończenie Mszy św. stanowiło przecież tego dowód.

Remont dobiegał końca. Zdążono na odpust.

– Jeszcze musimy ocieplić strop pod nowym dachem – mówił ks. Bobeł na końcu uroczystości. I to na pewno zostanie wkrótce wykonane.

– Bóg zapłać wszystkim! Przede wszystkim księdzu kanonikowi Franciszkowi (sfinansował 3/4 kosztów remontu – przyp. B.), wam drodzy harbutowiczanie oraz mieszkańcom Sułkowic i Palczy, majstrom i robotnikom z Lubnia, malarzom artystom, konserwatorom z Krakowa i Brodów. Wszystkim Bóg zapłać! – mówił ks. Edward Półchopek do wyraźnie wzruszonych wiernych.

Mszę św. odpustową w koncelebrze księży z okolicznych parafii odprawił i kazanie wygłosił ks. kan. Franciszek Bobeł. (Niestety, nagranie magnetofonowe kazania przez pomyłkę skasowałem – B.)

Grała orkiestra z Rudnika w składzie: Stanisław Kozieł – kapelmistrz, Marian Przała i jego synowie Marian, Ireneusz i Bogusław oraz Jan Kozieł, Czesław Kaleta, Krzysztof Kaleta, Piotr Falc, Marian Profic, Sławomir Przała, Kazimierz Biela.

Śpiewała schola parafialna, śpiewali wszyscy w kościele. Nie zabrakło druhów strażaków, były dzieci z miejscowej szkoły im. Jana Pawła II, za którego w ten dzień szczególnie się modlimy.

„Świątynia zachwyca kolorystyką i różnorodnością malowideł. Jest piękna i jasna.(…) Było bardzo dużo ludzi. Uroczystość była piękna i radosna.” – napisał uczeń z kl. piątej Łukasz Magiera.

– Tu będę częściej przychodził, bo w tym kościele jest tak ładnie i czysto. Tu mogę się pomodlić do cudownej Matki Bożej – mówił do mnie kolega z Węgier (dzielnicy Sułkowic).

Tak! Tu warto przybyć. (B)

 

 

Post Author: Redakcja