Blisko Ojca Świętego 1999

Blisko Ojca Świętego

 Spośród wielu wypowiedzi uczniów klasy piątej szkoły w Harbutowicach wybrałem zdania, które oddają dziecięce uczucia i przeżycia związane z dniem 15 czerwca 1999 roku. (B)

Jeszcze nigdy o trzeciej nad ranem nie wstałem. Nie musieliśmy z mamą iść aż pod szkołę do autobusu. (To dziecko do szkoły ma ponad 3 km – przyp. B) Na przystanku koło Chodnikowa o 4-tej wsieliśmy do autobusu.

Mama nie mogła się nas dobudzić, ale wstaliśmy i przed czwartą byliśmy już przy szkole. Nasz autobus pojechał na górę i musieliśmy trochę czekać. Na początku pan sprawdził, czy wszyscy są i potem, jak na początku każdej wycieczki, zmówiliśmy pacierz.

Z ul. Kapelanka szliśmy na Błonia bardzo szybko. Prowadziła mama kolegi Mirka, która pochodzi z Krakowa. Pan rozdał nam bilety wstępu. Wcześniej dostaliśmy książeczki.

Mieliśmy bardzo dobry sektor blisko głośników i ogrodzenia (dzięki ks. proboszczowi Antoniemu Paluchowi – przyp. B). Na Błoniach byliśmy po piątej. Nie dało się siedzieć, bo było mokro. Siedzieli ci, którzy mieli stołeczki. Zrobiłem panu zdjęcie jak ziewał. Wszyscy się śmialiśmy.

Od szóstej zaczęły się modlitwy i śpiewy. Wszyscy się modliliśmy. Bez przerwy padał deszcz, ale to nam nie przeszkadzało. Na ołtarzu stał Krzyż z Mogiły oraz tak dobrze nam znany obraz Matki Boskiej Kalwaryjskiej.

Nie dosłyszałem, co powiedział biskup. Spojrzałem na mamę, która płakała. Inni też. Mama mi powiedziała, że Papież zachorował. Rozpłakałem się.

Mszę św. odprawiał kardynał z Watykanu, a słowa Ojca Św. odczytał kardynał Macharski. Było bardzo cicho. Cały czas martwiłam się o Papieża. Słuchałam uważnie słów, które czytał kardynał i je rozumiałam.

Bardzo się zasmuciliśmy wiadomością o chorobie Ojca Świętego. Modliliśmy się o Jego zdrowie. Kiedy się dowiedzieliśmy od kardynała Macharskiego, że Jan Paweł II nas słucha, ogromnie się ucieszyliśmy. Zaczęliśmy machać czapeczkami i chorągiewkami, które kupiliśmy w Domu Pomocy Społecznej, śpiewaliśmy i krzyczeliśmy z radości.

Byłem szczęśliwy, bo mogłem się modlić z Papieżem, który był niedaleko w siedzibie arcybiskupów krakowskich. Chwyciliśmy się za ręce i wszyscy radośnie śpiewaliśmy „Abba, Ojcze” i inne pieśni.

Odchodząc z Błoń postanowiłem, że będę lepszy.

 

Tekst z 1999

 

Post Author: Redakcja